=========================================================== | | | Tytuł: Wywiad z Robertem Kowalczykiem \"Robertusem\" | | Autor: Radio Tok Fm | | | | Cykl: Inne | | Emisja: 2024-12-14 | | | =========================================================== KOMENTARZE: ------------------------------ Robertus (2024-12-15 01:10:03) ------------------------------ Audiomaniaku... :))))) ------------------------------------ BraianKwaśniak (2024-12-15 18:08:38) ------------------------------------ ------------------------------ Robertus (2024-12-15 22:43:12) ------------------------------ Spoko, spoko - link aktywny Trzeba przyznać że TO wybrało sobie niezły nick nr 1145. Kwaśniak na buźce jest na pewno zarąbisty. A to dopiero początek wzruszeń dla mojego piewcy i starego przyjaciela. Bum, bum, bum, trralalala - wjeżdżamy w rok 2025, rok moich niespodzianek ------------------------------- kinoshita (2024-12-16 15:11:03) ------------------------------- Wysłuchałem z prawdziwą przyjemnością, z zaciekawieniem, z uznaniem, że Robertus z taką swadą opowiada. Książka o niezagranych rolach to kapitalny pomysł i biorę to w ciemno jak książkę "Kobra. Tego się nie zapomina" (dyżurny troll tej strony chciał znać kilka dni temu tytuł, to proszę. Podaję za samym Autorem). No dobra, ale nie będę tylko słodził Robertusowi. Ze wstydem przyznaję się do uczuć dość nikczemnych, które wywołał u mnie ten wywiad, a mianowicie do wkurzenia i zazdrości. A może - jak pani redaktor - powinienenem użyć słów 'narobił mi Pan smaka", panie Robercie Kowalczyk. Ja nic nie wiedziałem, że oprócz tych znanych odcinkowych Kobr wg Francisa Durbridge'a nakręcono jeszcze drugie tyle! I jak zapewnia Robertus - świetne! No więc jestem wkurzony i zazdrosny, że taki zwuykły śmiertelnik zakochany w teatrze jak ja nie może sobie tych pereł obejrzeć! Tak bardzo mam smaka, że chyba te nieznane spektakle popularnego w latach 60 i 70 Brytyjczyka to rzecz, którą chciałbym zobaczyć najbardziej na świecie! Tak jak odcinkowe słuchowisko wg "Maga" Fowlesa, to od lat rzecz. której najbardziej na świecie chciałbym posłuchać... Ale nie kończmy w ponurym nastroju. Robertusie, mam nadzieje, że ten wywiad przyczyni się do popularności oczekiwanej przez fanów książki! ----------------------------- pingwin (2024-12-16 18:17:38) ----------------------------- śmiesznie i dziwnie było usłyszeć głos osoby znanej tylko z tutejszych wpisów...z wrzutek obsady słuchowisk, a potem i samych słuchowisk...bo na początku wszyscy czerpaliśmy z nielicznych zbiorów nielicznych pasjonatów...dlatego smutno mi, że ta nasza strona nie została w wywiadzie w ogóle wymieniona, a przecież stąd powstawała baza słuchowisk wielu z nas, tu poznawaliśmy te przedtem nieusłyszane...zwłaszcza ci młodsi. ale może to już takie czasy... ------------------------------ Robertus (2024-12-17 08:06:20) ------------------------------ A nawet się spróbuję wybronić, drogi Pingwinie. Po pierwsze ja nie miałem zielonego pojęcia o czym będzie ten wywiad, oczywiście poza ogólnymi zarysami. Ja za wszelką cenę chciałem przeforsować informacje, zapowiedzi o książce, no bo w tej chwili jednak najważniejsze. Pani redaktor zależało by poświęcić jakąś część rozmowy grupie i stronie FB, czego ja byłem raczej umiarkowanym zwolennikiem. Rzeczywistość pokazała, że raczej obaj mieliśmy rację. Zdaniem Pani Podolskiej złożona z czterech części rozmowa wchodząca właśnie na antenę tylko zaczynając dywagacje od tematu mediów społecznościowych miała szansę utrzymać cały "elektorat" do końca. Drogi Pingwinie - o Bazie Teatru Polskiego Radia przynajmniej dało się coś powiedzieć i tylko wspomnieć o zasługach czasopisma "Radia i Telewizji" i leciutko nadszarpnęliśmy moje odsłuchy. Gdzie "ugu" i jego użytkownicy - pytacie. Powtarzam to pytanie. Dodaję jeszcze: gdzie wspaniałe redaktorki Teatru Polskiego Radia - Iwona Malinowska i Hanna Maria Giza? Gdzie Gepard, który pierwszy dowiedział się o robionych kwerendach i dał mi znać? Ludzi kibicujących na wszelkich polach działań i też większości nie wspomniałem. Niezwykle zależało mi na wymienieniu osoby Wojciecha Majcherka, głównie w ferworze promocji książki. Dodam kompletne pominięcie archiwum TV - tu wymienię te nazwiska - głównie w osobach p. Emilii Szajko i Marii Katarzyny Żegańskiej. Jedna od kwerend, druga od nagrań (dodam, że nie zagłuszanych w żaden sposób). Nie opowiadałem o weryfikacji telewizji nagrań zachowanych / niezachowanych. Nie wspomniałem też o najważniejszym - znalazłem kontakt, zwróciłem się do nich właśnie mi drzwi do wiedzy o Teatrze Polskiego Radia przez... No, przez psychopatów - nie da się tego nazwać inaczej. Pani Szajko z biegiem czasu poddawała pomysły, jak usprawnić naszą pracą, coraz częściej o swoim szacunku do mojej wiedzy, pani Maria mam wrażenie mpje wnioski o przegrania spektakli telewizyjnych zaczęła traktować priorytetowo., Więc nie tylko profesjonalizm ale i uznanie go u kontrahenta, a także życzliwość, sympatia. Rzeczy, o których zielonego pojęcia nie mieli Joanna Mitko, Jacek Konecki czy ta, ta stara ostatnia co to z takim trzaskiem i dyscyplinarnie poleciała po czystkach medialnych wymierzonych w faszystów. O ile pamiętam ten uciekający w popłochu rurolok coś pieprznęła o tym, że nie będzie komentować. Dzieliłem się tutaj, dzieliłem się na różnych kontach na YT. Oczywiście spotkała mnie za to saaaamaaaa wdzięczność, ale o czym jeszcze mocnego emeryckiego kopa dostałem tutaj, od jednego z prawdopodobnie współzałożyciela strony. Teraz mnie to śmieszy, a faktem jest, że lata temu my wszyscy wzbogaciliśmy się o nagrania dzięki temu użyytkownikowi. W sumie było to tylko parę rzeczy ale za to jakich. W ramach sympatii i pamiętanej wdzięczności po ostatniej likwidacji konta YT wysłałęm mu kilkadziesiąt słuchowisk m.in. Durbridge'a czy specjalnie nawet zamówionego przez niego "Stryja Silasa" , jeszcze kilka seriali. Robiłem to z sympatii i z przyjemnością. Okazjonalnie wysyłał mi parę groszy, mógł tego nie robić, wystarczyło, zupełnie wystarczyło dziękuję. Zwłaszcza, że dla niego były to duże pieniądze, dla mnie grosze. Naprawdę nie były potrzebne. Raz jeden po wysłaiu dziesiątek słuchowisk a więc wydanych przeze mnie sum pieniędzy poprosiłem tego człowieka o pomoc. Nie dla siebie, dla nas wszystkich! Stara już milionowy raz spadła ze schodów archiwum, nowy dyrektor tejże placówki w odpowiedni sposób skomentował 8 lat istnienia, ba! nawet w miłą, sympatyczną, obustronną i niestety bardzo szybko przerwaną dyskusję z moją skromną osobą. I wtedy właśnie pomyślałem, że nie ja, ale któryś z innych beneficjentów naszej strony mógłby się do niego zwrócić i zapytać o dalszy los zamawiania kwerend, potem sluchowisk. Poprosiłem o to naszego emeryta safandułę, ale zostałem zmieszony z błotem, co ja sobie wyobrażam, żebtm dał my święty spokój, i w ogóle że co mi odbiło? że on biedny, wykorzystywany emeryt, ma dzwonić do człowieka, którego w ogóle nie zna? Co on mu opowie? Kto go obronu? Pomyślałem: "spoko, stary skretyniały pierdoły, brałeś ode mnie za free właściwie dziesiątki słuchowisk to dobrze sobie wyobrażałem. Teraz pora by mnie wyzywać. Oczywiście, że się później pokazało, że ten - dajmy sobie spokój z epitetami - jest zwolennikiem PIS. Więc wszystko się wyjaśniło. Jego zagrywki były oczywiście nieprzemyślane, idiotyczne, kretyńskie, ale narodziło się w głowie wodza, w PISie". I wszystko nie miałoby najmniejszego znaczenia gdyby następnego dnia po tej chamskiej i roszczeniowej odpowidzi gościa z tych, "którym się wszystko należy" nasz pisowski pierdoła nie wypowiedział się na naszym forum, a był to okres słusznego z punktu widzenia prawa, zniknięcia z częstotliwości podcastu Archiwum Teatru Wyobraźni o który swego czasu wywołał się taki larum. Nie będę wnikał w to całe zdarzenie, niektózy moje stanowisko znają. Chodzi o to, co starowinek febralny napisał na forum i właśnie było to tak, że nasz bohater osobiście i bez pośredników zadzwonił do Archiwum Polskiego Radia i rozmawiał z Andrzejem Mietkowskim, człowiekiem, którego w ogóle nie zna. I choć nikt naszego starca nie broniły, ów przeciwnik telefonii komnórkowej z innego filmu, a tak to dziadek radził sobie doskonale sa. Zmarł dopiero po którymś tam zawale. Pointa, do której zmierzałem. Nagromadzenie się wyrzutów starego za mój pomysł zbiegło się w czasie i w dniu w wydarzenie, które zaprzeczało całej argumentacji pani Malinowskiej, calusieńkiej. Po kilkunastu miesiącach rozmawiam z p. Podolską, opowiadam jej o wszystkim związanym z pracą Baz i nagromadzenie wspólnych zjawisk doprowadziło do... Do zdemaskowania obecnego dyrektora Teatru Archiwum jako bliskiego kolegę p. Ewy Podolskiej a panią Podolską jako wielkiego obrońcy sprawy naszych baz i obiecała cokolwiek zrobić z kwestią zawieszeń prac Archiwum, które nas najbardziej interesuję. I ja też oczywiście obiecuję. Że słowem się nie zająkne nt. jej działań i afektów. Obaj Starcy są niestety w tej kwestii niezwykle niewinne. Dobranoc Państwu. I Staremu, który się w życiu nie przyzna jak bardzo wam zaszkodził. Pomyście, mli moi, dlaczego. ------------------------------------- JamesWalkerBond (2024-12-17 13:55:27) ------------------------------------- Wywiad głównie jest o Teatrze Kobra, natomiast ze strony P. Kowalczyka za dużo jest tych przerywników typu: yyyy, eeee, hm........ etc. , To drażni ucho. Rozumiem jednak, że to wyraz tremy. Pani prowadząca to raczej dyletant. Poza tym TOK FM (.. ) Taki wywiad powinien być w PR 1, 2, 3. ------------------------------ Robertus (2024-12-17 19:38:49) ------------------------------ Co do moich "ulubionych" przerywników - pełna zgoda. Jestem w tym okropny. Choć przyznać trzeba, że w pierwszym wywiadzie (sam to od siebie słyszałem) zabiły one kompletnie wywiad. Nie wiem skąd się u mnie wzięły, ale są. Proszę mi uwierzyć na słowo (bo na razie tylko tak można) , że i tak w TOK FM widać moją ciężką pracę nad wyeliminowaniem tych "zastanawiajek". Samego mnie zdziwiło jak w pierwszym wywiadzie - tak, tak, pierwszy wywiad zosał nagrany w Radiu dla Ciebie przez Jana Bończa-Szabłowskiego bodaj pod koniec września i jeszcze nie wyemitowany (ten zarejestrowaliśmy z p. Elżbietą w tym samym tygodniu co został wyemitowany - moje dziwne dźwięki wydobują się przy każdym chwilowym nawet zastanowieniu Myślę, że fragment rozmowy o książcę który zdaniem Jamesa zdominował audycję - To wydsarzeie całkiem naturalne... ------------------------- OmG (2024-12-17 20:55:28) ------------------------- "wydobują"...Robertus tworzy nowe słowa... "wydsarzeie" - też fajne :D ------------------------------ Robertus (2024-12-18 19:37:46) ------------------------------ Ufff ale nam ulżyło, bo naprawdę już szedł strach o jakąś nagłą apopleksję mego najwierniejszego z wiernych O jest nasz skarbeczek - a właściwie to najbardziej mój, nie wasz (chociaż wasz też troszkę) Ale ja się nie wstydzę mówić "to jest nasz troll, nasz psychopata. I my się go nie wstydzimy, myśmy go sami wyhodowali, patrzcie podziwiajcie, on jest dla ugu, on jest dla Robertusa, on jest do uważnego czytania najdłuższych postów, on nas nigdy nie zdradzi, on zawsze będzie wierny, on kocha i dba o nas, jemu nie straszne zmiany nicków. Z halabardą przy boku, mostem nad łysiną, zbroją nie nieforemnej sylwetce zawsze będzie nasz, przy nas i w naszej obronie. On istnieje tylko dla nas. Kochamy go jak on nas kocha" Tak, to będzie nasz rok. Mój i mojego psycholątka. --------------------------- jhbsk (2024-12-19 07:49:52) --------------------------- Gratulacje. Wywiad bardzo ciekawy. Pozdrawia dawna współadministratorka grupy. ---------------------------------- JoAnnaBarbra (2024-12-21 15:36:39) ---------------------------------- Ten\on to strasznie jęczy i stęka w tym wywiadzie, nie daję się tego słuchać, wytrzymałam parę minut. W mojej ocenie, mógłby być użyteczny onomatopeicznie przy dubbingowaniu niemieckiej kinematografii z lat 90-tych. Chodzi mi oczywiście o filmy dla dorosłych (18+), tam jest dużo stękania, jęczenia, dyszenia. ------------------------------ Robertus (2024-12-22 23:32:55) ------------------------------ jhbsk, Dziękuję za pozdrowienia i za miłe słowa :) ------------------------------ Robertus (2024-12-25 21:16:25) ------------------------------ EDIT: W trakcie pisania tego posta dostałem pięknego maila z podziękowaniami od pana Stefana Szlachtycza Także i Archiwum Polskiego Radia przygotowało dla nas niespodziankę w okresie poświątecznym. Serdecznie zapraszam na nieemitowane od lat słuchowiska komediowe: 28 grudnia o godz. 19:00 "Zaczęło się od adagia" Jeremiego Przybory w reż. Macieja Zembatego 29 grudnia o godz. 18:30 "Niespotykanie spokojny człowiek" Andrzeja Mularczyka w reż. Edwarda Płaczka Dla mnie specjalnie ważnym jest, że w obydwu spektaklach występuje pani Grażyna Barszczewska, od której przed świętami usłyszałem specjalnie ciepłe słowa - pozwolę je sobie zacytować, bo myślę, że nie są naszą prywatną sprawą - otóż w imieniu całego środowiska aktorskiego na moje ręce złożyła podziękowania za to, co od lat robię (I BĘDĘ ROBIŁ) na rzecz dokumentacji ich dorobku. To są bardzo dobre święta, a wkrótce zacznie się bardzo dobry rok. Poniżej prosto z mojej Bazy Teatru Polskiego Radia pełne czołówki aktorskie obydwu słuchowisk: "Zaczęło się od adagia. Historia opowiadania w pierwszej osobie" (1975) Autor: Jeremi Przybora Reżyseria: Maciej Zembaty Obsada:Bronisław Pawlik (Pierwsza Osoba, później Kasjer), Edward Dziewoński (Dyrektor Filharmonii), Zdzisław Salaburski (Dyrektor Teatru), Czesław Roszkowski (Inspicjent), Eugenia Herman (Zarządzająca Salonem Muzycznym), Igor Śmiałowski (Dygnitarz), Jan Matyjaszkiewicz (Adwokat), Eugeniusz Robaczewski (Kapitan), Marek Lewandowski (Fortynbras, dowódca spiskowców), Marta Lipińska (Klientka, bezimienna), Tadeusz Pluciński (Współpasażer), Jan Kociniak (Porywacz), Grażyna Barszczewska (Stewardessa), Maciej Borniński (Klient Banku), Jacek Jarosz (Klient Banku), Henryk Borowski (Głos Hieratyczny) "Niespotykanie spokojny człowiek" (1974) - Studio Współczesne Premiera: 17.02.74 Autor: Andrzej Mularczyk Reżyseria: Edward Płaczek Obsada: Gustaw Lutkiewicz (Bieszczaty), Ryszarda Hanin (Marynia), Piotr Grabowski (Żołnierz), Bogusz Bilewski (Kierowca), Edward Wichura (Portier), Grażyna Barszczewska (Hania), Tomasz Za liwski (Kapitan) ------------------------------- kinoshita (2024-12-25 21:50:06) ------------------------------- Robertus nie przestaje zaskakiwać i rozpieszcać fanów! Jak młodzież tego nie wie, to spieszę poinformowć, że "Niespotykanie spokojny człowiek" to abbsolutna klasyka fimu świątecznego i w ogóle polskiej komedii (Bareja!!!). A teraz posłuchamy, jak w rolę Janusza Kłosińskiego (a to jego naprawdę rola życia!!!!) wcieli się Gustaw Lutkiewicz. I, o ile dobrze patrzę, słuchowisko jest o rok starsze od kultowego filmu. WOW! ------------------------------- kinoshita (2024-12-25 21:50:19) ------------------------------- Robertus nie przestaje zaskakiwać i rozpieszcać fanów! Jak młodzież tego nie wie, to spieszę poinformowć, że "Niespotykanie spokojny człowiek" to abbsolutna klasyka fimu świątecznego i w ogóle polskiej komedii (Bareja!!!). A teraz posłuchamy, jak w rolę Janusza Kłosińskiego (a to jego naprawdę rola życia!!!!) wcieli się Gustaw Lutkiewicz. I, o ile dobrze patrzę, słuchowisko jest o rok starsze od kultowego filmu. WOW! ------------------------------ Robertus (2024-12-25 22:33:28) ------------------------------ #kinoshita, bardzo dużo z tych filmów telewizyjnych (i pojedynczych i seriali) według scenariusza Jerzego Janickiego czy Andrzeja Mularczyka powstało najpierw w wersji radiowej, a dopiero zostało zrealizowanych na małym ekranie. Bo przecież i Janicki i Mularczyk, bez wątpienia najwybitniejsi scenarzyści w powojennej Polsce, to byli przede wszystkim radiowcy. I żeby nie być gołosłownym, oto parę tytułów: (podaję te w wersji filmowej bo rzadko bo rzadko ale czasem się różniły): "Najlepszy kolega", "Przerwany lot", "Trzy kroki po ziemi", "Sami swoi", "Koty to dranie", "Niespotykanie spokojny człowiek", "Hasło", "Wolna sobota", "Na przełaj", "Ostatnie takie trio", "Polskie drogi", "Kino objazdowe", "Wesołych świat", "Spadek", "Wielki podryw", "Wyjście awaryjne", "Goryl, czyli ostatnie zadanie", "Cesarskie cięcie", "Cudownie ocalony". Ale także zdarzało się, że powstały najpierw słuchowiska a potem Teatry Telewizji, np. "Virtuti", "Stworzenie świata", "Giovanii w oleju", "Trawą wyrosnąć", "Oddaj buty", "Akcja V". Kolejność zaburzyły jedynie dwa seriale gdzie najpierw powstała wersja TV a potem radiowa: "Dom" i "Jest jak jest". Rodzynkiem jest serial "Parada oszustów", który najpierw w Polskim Radiu powstał licząc ponad 40 odcinków (wszystkie zaginęły), a w telewizji zrealizowan tylko 4. ------------------------------------- andrzej.nowak69 (2024-12-26 22:15:11) ------------------------------------- Jeszcze jedną rolę życia Kłosiński miał, tym razem radiową. Przez chyba ponad 30 lat odgrywał dziadka Józefa "W Jezioranach", do końca życia swego dosłownie, nawet jak już bardzo chory był, i nie mógł chodzić. "Tak ono i jest Panie Świnty, człowiek zawsze najpierw na kulasy psieje". ------------------------------------- andrzej.nowak69 (2024-12-26 22:49:34) ------------------------------------- Sprawdziłem jeszcze dokładnie, grał tę postać "W Jezioranach" przez 56 lat, 1961-2017. Niebywałe. ------------------------------ Robertus (2024-12-27 08:35:46) ------------------------------ No to jest z pewnością niebywałe, ponieważ Kłosiński najwcześniej mógł zacząć grać w "W Jezioranach" po swojej przeprowadzce do Warszawy, a w stolicy przybył w sezonie 1970/71 na zaproszenie Hanuszkiewicza do Teatru Narodowego. Jest to też jednak wątpliwe, by złożono mu tę propozycję od razu po przeprowadzce. Ze wspomnień rodzinnych pamiętam, iż Józef Jabłoński zaczął się pokazywać gdy postać dziadka Mateusza (Kazimierz Opaliński) zaczęła być siłą rzeczy marginalizowana przez scenarzystów i było jasnym. że wkrótce już zniknie na zawsze. Czyli ja bym obstawiał jakoś połowę l. 70-tych. Niewykluczone też, że to właśnie Mistrz Opaliński polecił Kłosińskiego, bo Panowie grali razem w jednym teatrze. Swoją drogą ciekawe co to za kolejny "artysta" wykrył tę tajemnicę. Tym razem Kłosińskiego i jego latach "W Jezioranach". Ręce opadają. ------------------------------------- andrzej.nowak69 (2024-12-27 12:32:23) ------------------------------------- Robertusie, Wikipedia podaje, że grał "W Jezioranach" od 5 listopada 1961. Nie wiem jakim cudem. W sumie to z Łodzi nie miał tak daleko. ------------------------------ Robertus (2024-12-27 13:08:47) ------------------------------ Niemożliwe. Tzn. b. możliwe, że Wikipedia tak napisała ale jest to z pewnością fałsz. Nie pierwszy zresztą w kwestii tego co można przeczytać w sieci o TPR ale także o TTV. Argumenty mam 2: 1. Regionalizacja na obydwu scenach była ściśle i rygorystycznie przestrzegana bez wyjątków co najmniej do połowy lat 70-tych. Później zdarzały się odstępstwa, ale okazjonalnie i dotyczyły zazwyczaj głównych ról i to raczej na scenie telewizyjnej 2. Z Łodzi było i jest niedaleko, to prawda. Ale Wanda Majerówna osobiście mi mówiła, że kiedy kupili dom POD WARSZAWĄ z wielkim bólem musiała zrezygnować z roli Ireny w "W Jezioranach", bo dojeżdżanie tak częste do domu pod Warszawą nawet przy posiadanym samochodzie stało sie niemożliwością. A mówimy tylko o peryferiach tego samego miasta. O Wikipedii i jej rzetelności też raczej nie muszę wspominać, spojrzałem na odpowiednią stronę i są tam przekręcone 2 nazwiska pań aktorek - zamiast Elżbiety Nowosad: Elżbieta Nowosąd i zamiast Marii Pawluśkiewicz: Maria Paluszkiewicz Poza tym przejrzałem zamieszczoną tam listę "archiwalnych" aktorów: żadne nazwisko nie zwiastuje zachwiania zasady regionalizmu. Skąd się wzięła data 05.11.61 przy Kłosińskim - nie potrafię wyjaśnić :( ------------------------------ Robertus (2024-12-27 13:08:54) ------------------------------ Niemożliwe. Tzn. b. możliwe, że Wikipedia tak napisała ale jest to z pewnością fałsz. Nie pierwszy zresztą w kwestii tego co można przeczytać w sieci o TPR ale także o TTV. Argumenty mam 2: 1. Regionalizacja na obydwu scenach była ściśle i rygorystycznie przestrzegana bez wyjątków co najmniej do połowy lat 70-tych. Później zdarzały się odstępstwa, ale okazjonalnie i dotyczyły zazwyczaj głównych ról i to raczej na scenie telewizyjnej 2. Z Łodzi było i jest niedaleko, to prawda. Ale Wanda Majerówna osobiście mi mówiła, że kiedy kupili dom POD WARSZAWĄ z wielkim bólem musiała zrezygnować z roli Ireny w "W Jezioranach", bo dojeżdżanie tak częste do domu pod Warszawą nawet przy posiadanym samochodzie stało sie niemożliwością. A mówimy tylko o peryferiach tego samego miasta. O Wikipedii i jej rzetelności też raczej nie muszę wspominać, spojrzałem na odpowiednią stronę i są tam przekręcone 2 nazwiska pań aktorek - zamiast Elżbiety Nowosad: Elżbieta Nowosąd i zamiast Marii Pawluśkiewicz: Maria Paluszkiewicz Poza tym przejrzałem zamieszczoną tam listę "archiwalnych" aktorów: żadne nazwisko nie zwiastuje zachwiania zasady regionalizmu. Skąd się wzięła data 05.11.61 przy Kłosińskim - nie potrafię wyjaśnić :( ------------------------------------- andrzej.nowak69 (2024-12-27 18:06:13) ------------------------------------- Zapewne masz rację. Faktycznie, wszystko inne w czym grał do 1970 roku było realizowane przez PR Łódź. ------------------------------ Robertus (2025-07-15 08:14:18) ------------------------------ Bezczelnie i egoistycznie linki do pobrania mojego artykułu o Kobietach w Teatrze Polskiego Radia. Strona 1 i 2: http://hostuje.net/file.php?id=70b6a363ac40fe3985e16e3cf9dd2533 Strona 3: http://hostuje.net/file.php?id=2bb79e5db50221309bdf4b7ef6178d4f ________________________________________ Źródło : http://www.sluchowiska.ugu.pl Utworzono: 2026-10-15 17:37
Warning: fopen(fileinfo.txt): failed to open stream: Permission denied in /virtual/s/l/sluchowiska.ugu.pl/info2txt.php on line 80

Warning: fputs() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /virtual/s/l/sluchowiska.ugu.pl/info2txt.php on line 81

Warning: fclose() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /virtual/s/l/sluchowiska.ugu.pl/info2txt.php on line 82