============================================
| |
| Tytuł: Proces |
| Autor: Franz Kafka (Reż.Henryk Rozen) |
| |
| Cykl: Teatr Polskiego Radia |
| Emisja: 1983 |
| |
============================================
KOMENTARZE:
---------------------------
Empty (2024-08-04 11:40:57)
---------------------------
Tej wersji nie słuchałem ale wesja Zbigniewa Kopalki z 1957 z Jackiem Woszczerowiczem w roli Józefa K. jest jak na tamte czasy nowatorska i bardzo dobra.
P.S. Szanowny Audiomaniaku Ty umieściłeś wersje w reż. Jana Warenyci a nie jak wskazuje informacja u góry - Henryka Rozena.
---------------------------------
Audiomaniak (2024-08-04 18:13:00)
---------------------------------
A teraz?
---------------------------
Empty (2024-08-04 20:18:58)
---------------------------
Jest chyba ok ale nie slucham innych wersji PROCESU na razie bo dopiero co wysluchalem tej z 1957 do ktorej tez link wstawilem choć Henryk Talar i Grzegorz Kwiecień też na pewno w umieszczonych przez Ciebie wersjach ciekawi .
------------------------------
Robertus (2024-08-10 20:56:24)
------------------------------
Ja bardzo lubię wersję z Talarem. Jest znakomity a poza tym świetnie mu partnerują Zawadzka, Machowski, Voit, Bartosik, Łuczycka i Drzewicz.
Dokopałem się jeszcze do informacji o "Procesie" z 1999 r. Józefem K. był Olgierd Łukaszewicz (a przypominam, że we wcześniej o 19 lat wersji TTV w reż. L. Adamika i A. Holland zagrał kapelana), a ponadto wystąpili m.in.: Lutkiewicz, Trafankowska, Celińska, Gogolewski, Obertyn, Troński, Zaliwski, Kownacka, Matyjaszkiewicz i Boukołowski.
---------------------------
Empty (2024-08-10 23:12:58)
---------------------------
No tak. Ja wersji z Talarem nie sluchalem i dlatego chyba ze rzadko mi sie zdarza słyszeć w słuchowiskach Jacka Woszczerowicza wersja Kopalki z 1957 tak bardzo przypadla mi do gustu.A Woszczerowicz byl aktorem przez duże A. Natomiast Henryk Talar jest wszędzie znakomity. To wielki aktor i niedoceniany moim zdaniem. Aktorzy hollywoodzcy mogliby Talarowi i nie tylko jemu-buty czyścić.
------------------------------
Robertus (2025-06-25 16:39:07)
------------------------------
Wy ją sobie święćcie razem z alfonsem i gangsterem, ja poczekam aż ją apopleksja zabije. Z niebywałą satysfakcją. Cóż, Polacy to jednak wyjątkowo głupi naród.
Lepiej zajmijmy się okrągłymi urodzinami jednego z najważniejszych polskich aktorów radiowych.
Dziś 80 lat kończy znakomity aktor Henryk Talar. Pozwolę sobie na chwilę prywaty w opowieści o tym aktorze… W 1989 r. towarzyszyłem Babci na wczasach w górach, gdzie moja niestrudzona nauczycielka niekończącej się opowieści o polskich aktorach oglądała emitowany właśnie serial "Polskie drogi". Pamiętamy wszyscy Pana Henryka z tej niewdzięcznej roli Johanna Heimana przez cały serial ścigającego głównego bohatera i jeszcze obdarzonego krwiożerczą matką (w fenomenalnej interpretacji Ryszardy Hanin), I ja go również zapamiętałem z tego pierwszego filmu polskiego dla dorosłych jaki obejrzałem w życiu i przez który zakochałem się bez opamiętania w naszych mistrzach zawodu aktorskiego. Jednak równocześnie z serialem dla dorosłych śledziłem z zapartym tchem - miałem bowiem lat 9 - bajkę "Pszczółka Maja" w naszym rodzimym dubbingu.
Losy dzielnej bohaterki i jej przyjaciół oglądałem przed wyjazdem na pamiętne wczasy jak i po powrocie. Nie pamiętam już który z rozsądnych domowników (prawdopodobnie ojciec) próbował mi zepsuć radość z poznania brzegu Olimpu polskiego aktorstwa jak i satysfakcji z czerpania przygód Pszczółki Mai, oświadczając - niestety zgodnie z prawdą - iż ukochana przeze mnie Mysz Aleksander to nie kto inny, jak Johan Heimann. Pan Henryk dubbingował bowiem tę przemądrzałego ale i sympatycznego bohatera. Potężnym PRL-owskim mrówkowcem naówczas wstrząsnął ryk małego Robcia, Robciunia, Robusia (taka dygresja: w zamyśle i ćwiczeniu użyłem zdrobnień wypowiadanych miękko, jakby pobłażliwie. A może należałoby ich użyć mocno, Twardo, jakby dudniącym głosem psychopaty zza krat?)
Jakoś udało się mnie namówić bym od następnego odcinka znowu śledził przygody Pszczółki Mai i reszty, ale wraz z pokazaniem się na ekranie Aleksandra obrażony znikałem z pokoju. Dochodziło bowiem wówczas do kłamstwa, którego nie mogłem zaakceptować. Dopiero po kilku latach dowiedziałem się, że Heiman i Mysz to tylko dwa z wielu wcieleń znakomitego aktora, Henryka Talara. Przy okazji rozmowy o Teatrze Kobra, którą przeprowadziłem z przesympatycznym aktorem do pisanej książki, opowiedziałem jak zaważył przed laty na moim dzieciństwie.
Ale to moje prywatne wspomnienia z tym aktorem. Faktycznie zaś stworzył szereg wybitnych ról na deskach teatru, ekranie kinowym, telewizyjnym, dubbingu i wreszcie antenie radiowej.
Zaczynał w 1969 r. gdzieżby indziej, jak nie w moim rodzinnym Szczecinie, potem występował w Kaliszu i od 1976 r. w Warszawie: Ateneum, Studio i Narodowym. Nie poszedł jednak w ślady wielu kolegów i nie osiadł na zawsze już w stolicy. Ponownie wyjeżdżał na tzw. prowincję obejmując dyrekcję teatru w Częstochowie a następnie w Bielsku-Białej.
Równorzędnie znacząca jak Heiman rolę przyniósł mu Teatr Telewizji, redakcja Teatru Sensacji, powierzając rolę przechodzącego metamorfozę mafiosa Vittoria Matty w trzyczęściowej "Selekcji".
Jest jednym z najważniejszych aktorów Teatru Polskiego Radia. Zresztą nie tylko - napisał adaptację do serialu słuchowiskowego o wszystkich losach Jana Piszczyka i sam wcielił się też w postać wiecznego pechowca na jednym z etapów jego życia. Słuchowisko było emitowane w 1994 r. Talar od wielu lat gra w radiowej sadze "W Jezioranach". W 2024 r. przygotował monodram wg tekstu autorstwa swojej córki, Zuzanny Talar - "78 i co nieco wincy". Wcielił się też m.in. w Jeszuę Ha-Nocri w "Mistrzu i Małgorzacie", "Koraba" w "Balladzie o Hubalu", Ciećwierza w "Domu", herszta Cyganów w "Rękopisie znalezionym w Saragossie", Anzelma w "Róży", Cadyka w "Matce Joannie od Aniołów", Opata w "Imieniu róży", Barona w "Rewolwerze", Dorna w "Mewie", "Proroka Ilję". Ciekawą rolę zagrał też w słuchowisku, który przypomnimy dzisiaj moją skromną osobą.
"Proces" (1983) - Teatr Klasyki dla Młodzieży
Premiera: 05.06.83
Autor: Franz Kafka
Reżyseria: Henryk Rozen
Obsada: Henryk Talar (Józef K.), Magdalena Zawadzka (Leni), Ignacy Machowski (adwokat Huld), Mieczysław Voit (kapelan), Wanda Łuczycka (pani Grubach), Tomasz Marzecki (nadzorca), Jan Tesarz (sędzia śledczy), Konrad Morawski (woźny sądowy), Tadeusz Bartosik (wuj Karol), Wiesław Drzewicz (kupiec Block), Waldemar Walisiak (strażnik), Wojciech Machnicki (strażnik)
----------------------------
Empty* (2025-06-25 19:34:02)
----------------------------
Dzięki Robertus, że nie zapominasz o ugu i co jakis czas wrzucasz jakies sluchowisko i ciekawostki z zycia aktorów. Ta strona kiedys byla skarbnicą komentarzy,omawiania sluchowisk. Teraz jest o wiele gorzej pod tym względem. Szkoda.
-------------------------------------
andrzej.nowak69 (2025-06-26 05:10:15)
-------------------------------------
Robertusie, wiem że Ci dopiekła, ale może nie życzmy nikomu śmierci w męczarniach. Bynajmniej nie głosowałem na alfonsa i gangstera.
------------------------------
Robertus (2025-06-26 06:55:23)
------------------------------
Nie wiem jednak, Andrzeju, czy ja jej lepiej nie życzylem od Ciebie. Jednak mimo wszystko... Mam wrażenie, że kiedy Wielce Szanowna Po-wódka, zwolniona dyscyplinarnie z minuty na minutę osoba pełniąca (dość niezdarnie zresztą i na łapu capu) funkcję dyrektora Archiwum PR, zobaczy, iż z obecnymi pracownikami tegoż Archiwum tak ze Szczecina jak i składając mu wizyty w trakcie pobytu w Warszawie i to jeszcze na skutek wstawiennictwa aktorki Grażyny Barszczewskiej współpracuje jedyny dokumentalista Teatru Polskiego Radia, którego tak bardzo chciała zniszczyć, PAN ROBERT KOWALCZYK to jednak ta apopleksja będzie i szybsza i znaczniejszym wybawieniem.
Wspomniałem tu na forum przed chwilą o moich odnowionych kontaktach z Archiwum. Tak, mili. Na razie nazwisk nie będę podawał (licho nie śpi), ale głównie na skutek działań Pani Grażynki Barszczewskiej, z którą połączyły mnie dość szczególne i mocne więzi w trakcie pracy nad książką o Teatrze Kobra, nie tylko pracownicy Archiwum zainteresowali się moją Bazą, ale ja również zostałem skłoniony przez perswazję pamiętnej p. Niny Kunickiej iż nie czas spoczywać na laurach. Za parę dni książka o Kobrze opuści biuro korekty redaktorskiej i pójdzie prawdopodobnie w druk. Ja natomiast od kilkunastu już tygodni rozpocząłem już pracę nad drugą z książek, o historii Teatru Polskiego Radia. Prawdopodobnie będzie to pierwsze półwiecze od zakończenia II wojny światowej.
Wam właśnie powinienem (no, może nie wszystkim z takim samym natężeniem, zapałem i energią) powiedzieć co się wydarzyło do tej pory. Kiedy przed niecałym kwartałem byłem z moim partnerem rekreacyjnie-oświatowo w Warszawie, złożyłem również wizytę p. Grażynie, aby podziękować za wkład jaki włożyła w powstanie książki o Kobrze. No, ale jak się okazało nie było to spotkanie przy kawie i ciastkach... Tej samej jeszcze godziny, pani Barszczewska zadzwoniła do p. Andrzeja Brzoski, potem do p. Janusza Kukuły i w zupełnie niewyobrażalny dla mnie sposób telefon w jednym i drugim przypadku znalazł się przy moim uchu. Wieczorem po wyjściu z teatru odczytałem SMS od p. Grażynki, który zawierał numery telefonów do p.p. Waldemara Modestowicza i Jana Warenyci oraz informację, że obaj Panowie są już poinformowani o "naszych" planach i mam jutro do nich dzwonić. Cała czwórka Panów to niezwykle sympatyczni, profesjonalni i rzeczowi przedstawiciele zawodu radiowca.
Na tym jednak nie koniec. W około 2 tygodnie po powrocie do Szczecina na mailu, oczywiście od p. Grażyny Barszczewskiej, znalazło się ok. 30 nazwisk aktorów znanych nam ze słuchowisk a obok nich numery telefonu. Kogóż my tam nie mamy - i p. Magdalenę Zawadzką i p. Joannę Jędrykę i p. Mirosława Konarowskiego i p. Jana Englerta i p. Zdzisława Wardejna i p. Andrzeja Seweryna i p. Mariana Opanię i p. Grzegorza Damięckiego i jeszcze kilkunastu innych. Na razie trzymam te numery telefonu skrzętnie zgodnie z radą p. Grażynki, by się odezwać dopiero na miesiąc przed planowanym dłuższym przyjazdem do Warszawy podczas którego chcę przeprowadzić właśnie te wywiady.
To jednak nie koniec. Do listy dołączył jeszcze p. Piotr Loretz, fenomenalny i pomocny człowiek, który również zapowiedział się w odpowiednim czasie z dodatkowymi numerami telefon. Obydwoje niebywale szanują moją pracę. Poznać ich i zobaczyć ich odbiór to była jedna z najważniejszych chwil w moim życiu. Pani Grażynka namawiając mnie na napisanie książki wyparowała "no bo kto jak nie pan", pochwaliła się też swego czasu, że dzwoniła do swoich znajomych - kolegów po fachu by ich poinformować, że mają "takiego Pana Roberta, który dba o dokumentację ich dorobku radiowego i telewizyjnego". Natomiast p. Piotr, który do wszystkich swoich zalet jest jeszcze niebywale dowcipnym człowiekiem urzekł mnie jednym ze swoich stwierdzeń telefonicznych, że "mnie bardzo przeprasza, iż w swoim czasie nie notował wszystkich swoich dokonań radiowych, no ale skąd mógł wtedy wiedzieć, że mnie pozna".
Jest jeszcze jedna rzecz, która z pewnością wśród wielu innych person ucieszy także i koleżanke Berus. Od trzech kwartałów jestem członkiem Sekcji Krytyków Teatralnych Związku Artystów Scen Polskich (nie, jeszcze mi nie proponowali kandydowania na Prezesa, może na następnym Walnym Zjeździe) - i w tym miesiącu w czasopiśmie redagowanym przez ZASP ukazały się dwa moje artykuły, z czego tytuł jednego brzmi: "Kobiety Teatru Polskiego Radia".
Zresztą nie tylko Berus czy jej wiernopoddańczy dobosz, towarzyszka Joasia Mitko, nie umieli docenić moich zasług (dość z fałszywą skromnością). One tępiły, niszczyły, Mitko próbowała wykpiwać w dość oryginalnie i po dyletancku skonstruowanych mailach. Ale i tutaj zdarzyły się różne osoby, a potem niektórzy się dziwili, że nie wspomniałem z czołobitnością o forum podczas wywiadu. Za dużo było tu nieprawości - używając słownika Wołodyjowskiego. I nie chodzi tylko o przejawiającwego objawy znacznej choroby psychicznej reaktywującwgo się pod różnymi nickami w przeciągu lat z prędkością błyskawicy Tadeusza Twardo, dość mocno nieciekawej persony, której nie wiadomo czy bliżej do trumny i grobu czy do zamkniętego oddziału w Tworkach. Ta człowieczyna przesiąknięta jest kompleksami, zawiścią, ot typowy wyborca Placka z filmu Batorego. Mnie osobiście niemile zaskoczył i właściwie zabolał zupełnie kto inny. Ktoś, komu zawsze sprzyjałem i nie mogę zaprzeczyć, on mi również, z kim dzieliłem się nagraniami a nawet zamawiałem dlań konkretnego słuchowiska (np. "Stryja Silasa") i w formie zapłaty przyjmowałem 50 zł co stanowiło promil opłat miesięcznych za uzyskane nagrania. Ale nie było dla mnie w tym nic dziwnego: mnie stać, jego nie, więc dziele się tym co uzyskałem przeznaczając swoje środki. Poza tym sam kiedyś dzielił się z nami wszystkimi tym, co uchował na taśmach magnetofonowych sprzed lat. I tutaj wszystko było jak w najlepszym porządku. Natomiast człowiek ten skandalicznie zachował się przy objęciu Archiwum przez husarię Mietkowskiego. Odmówił wykonania jednego telefonu w celu, abyśmy mogli otrzymywać nagrania. W tym samym czasie rozpisywał się na forum o skandalicznym zamachu stanu nowej ekipy, o swoich telefonach do rewolucjonisty z ekipy Tuska - no, żenujące jak całe to wasze oburzenie związane z modłami dziękczynnymi do tej wkrótce wyrzucanej z rumorem osoby, że o dalszych dziejach tego buntu aniołów kaganka oświaty wspominać nie będę.
Tak, Szanowny Panie. Ja nie zapominam nigdy. I pamiętam te nagrania, którymi się pan dzielił, jak i te, którymi ja się dzieliłem. Oraz bezczelnego, chamskiego i skandalicznego maila, którego mi Pan wysłał po odmowie poruszenia dodatkowego tematu w rozmowie z Mietkowskiego. Zachował się Pan gorzej niż ustawa nakazuje. Ignorowanie mnie na tym forum nic pana nie ratuje. I to, że nic pan więcej ode mnie nie dostanie, bo pan po prostu na to nie zasłużył, to nie jest koniec sprawy. Pana zas*anym obowiązkiem jest mnie za swoje zachowanie przeprosić. I tak ma pan dużo więcej szczęścia bo pana przeprosin wysłucham, a nawet oczekuję. Natomiast zaszczytu tego nie dostąpi nawiedzony twardo, a faktrem jest, że już właściwie zaraz bardzo będzie pragnął bym skłonił ucha ku jego błaganiom.
Tak, Panie i Panowie. Ja nigdy nie przegrywam ostatniej bitwy, a żeby sprawiedliwości stało się zadość kłaniam się serdecznie gepardowi, Empty andrzejowi.nowakowi69. romciulowi, rs67pl, Audiomaniakowi - to tylko parę osób, ktore należy i wypada wymienić przy tym Forum
-------------------------------------
andrzej.nowak69 (2025-06-26 08:01:41)
-------------------------------------
Dzięki za update, niesamowite to wszystko.
________________________________________
Źródło : http://www.sluchowiska.ugu.pl
Utworzono: 2026-10-15 16:58
Warning: fopen(fileinfo.txt): failed to open stream: Permission denied in /virtual/s/l/sluchowiska.ugu.pl/info2txt.php on line 80
Warning: fputs() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /virtual/s/l/sluchowiska.ugu.pl/info2txt.php on line 81
Warning: fclose() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /virtual/s/l/sluchowiska.ugu.pl/info2txt.php on line 82