Scena Teatralna Trójki

"Grabarz królów"
Jerzy Łukosz

Reżyseria: Waldemar Modestowicz
Emisja: 2007-10-21

Średnia ocena: 3.67
Oddanych glosów: 3
Tagi:

Adam Ferency

1951 -

Anna Dereszowska

1981 -

Inne słuchowiska tego samego autora:

STT
Śmierć puszczyka
TPR
Tomasz Mann

Audiofil
2008-05-20 10:56

Reżyseria: Waldemar Modestowicz
Realizacja: Tomasz Perkowski
Opracowanie muzyczne: Renata Baszun

Obsada:
Adam Ferency
Anna Dereszowska

Monodram Jerzego Łukosza. Polski emigrant, po wprowadzeniu stanu wojennego trafia do zachodnich Niemiec. Jest „męczennikiem ze wschodu”, który szuka miejsca w nowej dla siebie sytuacji. Nie omieszka jednak wykorzystywać swojego uchodźczego statusu. Szybko jednak przekonuje się, że jest konkurencją dla innych emigrantów – z Rosji, Jugosławii i innych krajów bloku wschodniego. Ima się różnych zajęć, trafia nawet do gangu zajmującego się kradzieżą samochodów. Nie idzie mu dobrze – jako inteligent nie zna się na złodziejskim fachu.

Wreszcie trafia do krematorium, gdzie dostaje posadę palacza zwłok. Kościół św. Emeryka, przy którym stoi krematorium, jest starą, szacowną budowlą, przechowującą sarkofagi ze szczątkami królów, książąt i innych ważnych osobistości.

Polak palący Niemców, Polak spacerujący wśród szkieletów Arcy ludzi. Narrator zagłębia się w historię pochówków wielkich tego świata – od Egiptu po Himalaje. Z zapałem studiuje dostępną literaturę. Kształci się. Zaczyna coraz bardziej wczuwać się w rolę mistrza ceremonii. Jako główny palacz ma swój oddzielny pokój, nie musi mieszkać na sali pełnej ćpunów i alkoholików, zboczeńców, nieudanych profesorów, bezrobotnych marzycieli, zmęczonych emigrantów, którzy przybyli z Azji lub wschodniej Europy, ludzi nielegalnych, ludzi – widm. Ich opowieści powracają do niego w koszmarnych snach.

Jego wolność jest pozorna; szlak codziennych zajęć biegnie od baraku do krematorium, niczym w obozie koncentracyjnym. Coraz częściej wizualizuje siebie leżącego w trumnie. Chłonie zapach ziemi, myśli płyną poprzez piach i glinę bitewnych cmentarzysk, na których ginęli jego rodacy. Zamiast żyć – umiera. Z czasem doświadczenie to nabiera cech mistycznych. Śmierć jawi się jako droga do wyzwolenia. Gdy umierają „nielegalni” towarzysze z baraku, wpada na pomysł, aby przenieść prochy możnowładców do donic z kwiatami. W ich wspaniałych grobowcach znajdą schronienie urny tych, którym nie można urządzić "legalnego" pogrzebu.

wallstarter
2011-04-18 23:43

  • Reżyseria: Waldemar Modestowicz
  • Realizacja: Tomasz Perkowski
  • Opracowanie muzyczne: Renata Baszun


Wykonawcy:

Adam Ferency i Anna Dereszowska


Opis:

Polski emigrant, po wprowadzeniu stanu wojennego trafia do zachodnich Niemiec. Jest „meczennikiem ze wschodu”, który szuka miejsca w nowej dla siebie sytuacji. Nie omieszka jednak wykorzystywac swojego uchodzczego statusu. Szybko jednak przekonuje sie, ze jest konkurencja dla innych emigrantów – z Rosji, Jugoslawii i innych krajów bloku wschodniego. Ima sie róznych zajec, trafia nawet do gangu zajmujacego sie kradzieza samochodów. Nie idzie mu dobrze – jako inteligent nie zna sie na zlodziejskim fachu.
Wreszcie trafia do krematorium, gdzie dostaje posade palacza zwlok. Kosciól sw. Emeryka, przy którym stoi krematorium, jest stara, szacowna budowla, przechowujaca sarkofagi ze szczatkami królów, ksiazat i innych waznych osobistosci.

Polak palacy Niemców, Polak spacerujacy wsród szkieletów Arcy ludzi. Narrator zaglebia sie w historie pochówków wielkich tego swiata – od Egiptu po Himalaje. Z zapalem studiuje dostepna literature. Ksztalci sie. Zaczyna coraz bardziej wczuwac sie w role mistrza ceremonii. Jako glówny palacz ma swój oddzielny pokój, nie musi mieszkac na sali pelnej cpunów i alkoholików, zboczenców, nieudanych profesorów, bezrobotnych marzycieli, zmeczonych emigrantów, którzy przybyli z Azji lub wschodniej Europy, ludzi nielegalnych, ludzi – widm. Ich opowiesci powracaja do niego w koszmarnych snach.

Jego wolnosc jest pozorna; szlak codziennych zajec biegnie od baraku do krematorium, niczym w obozie koncentracyjnym. Coraz czesciej wizualizuje siebie lezacego w trumnie. Chlonie zapach ziemi, mysli plyna poprzez piach i gline bitewnych cmentarzysk, na których gineli jego rodacy. Zamiast zyc – umiera. Z czasem doswiadczenie to nabiera cech mistycznych. Smierc jawi sie jako droga do wyzwolenia. Gdy umieraja „nielegalni” towarzysze z baraku, wpada na pomysl, aby przeniesc prochy moznowladców do donic z kwiatami. W ich wspanialych grobowcach znajda schronienie urny tych, którym nie mozna urzadzic "legalnego" pogrzebu.

jakoe
2012-11-22 19:47

download (link dostępny po zalogowaniu)

Dodaj link/komentarz...

Użytkownik: Data dodania:
Link do pobrania:
Komentarz:

Historia ostatnich odwiedzin: